19. Absurdy Unii Europejskiej

Dla zwykłego obywatela wejście Polski do Unii Europejski wydaje się być opcją nad wyraz dobrą, a to za sprawą przede wszystkim dotacji. Najbardziej skorzystali z tego rolnicy, którzy od organizacji dostali krocie, ale również i drobni przedsiębiorcy lub ludzie, którzy swoją działalność rozpoczynali. Szkoda tylko, że daje się rybę, a nie wędkę, gdy przepisy w polskim prawie dalej nie pozwalają swobodnie rozwijać się firmom. A Unia Europejska wraz z poszerzaniem swojej biurokracji również temu szkodzi, gdyż szanowni państwo zasiadający w Brukseli – chyba z nudów, wymyślają to coraz nowsze, absurdalne przepisy. Jednym z nich był pomysł opodatkowania sms-ów i i maili. To tylko jeden ze sposobów na dodatkowe zasilenie, dziurawego budżetu UE. Są też przykłady godzące w jednostkę, jak na przykład sprawa Chrisa Bakera, który dostał zlecenie obserwacji pary orłów z drzewa, ale unijni biurokraci uczepili się czy mężczyzna ma odpowiednie kwalifikacje do… wspinania się na drzewo, nie miał, więc zatrudniono do tego specjalistę. Parlament Europejski debatował nad zabronieniem jazdy na nartach na śniegu mniejszym niż 20 centymetrów, ustanowiono także specjalną normę dla drabin służących w pracy np. do mycia okien. Wszystko dla naszego dobra… Tak, tylko tych zakazów jest coraz więcej, niedługo nic nie będzie można zrobić intuicyjnie, bo pewnie będzie zakazane, a przez swoje przepisy niszczy się też gospodarki. Bo można nazwać marchewkę owocem, prostować banany, ale to i tak nie sprawi, że zmieni się naturę.