31. Dekomunizacja i upublicznienie teczek SB

Bardzo drażliwy temat dotyczące byłej epoki, jaką były czasy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Oczywiście chodzi o pojęcie dekomunizacji, które to nawiązuje do powojennej sytuacji z denazyfikacją Niemiec, gdzie wszystkich zbrodniarzy wojennych, a także nazistów odnaleziono i osądzono w Norymberdze. Tymczasem zbrodnie komunistyczne przeszły echem, najjaśniejszy przykład to chociażby zbrodnia Katyńska, czyli mord dokonany na wielu tysiącach polskich oficerów. Jednak przechodząc do czasów nam bliższych czyli do polski o zabarwieniu komunistycznym mamy do czynienia z taką sytuacją, że Służby Bezpieczeństwa inwigilowały masy obywateli, nieraz przy ich czynnym udziale czyli przy użyciu zjawiska donosicielstwa. Wielu obywateli PRL było tajnymi współpracownikami służb specjalnych, przez co cierpieli nieraz będący w opozycji ludzie chociażby Solidarności czy też innych ugrupowań, jak chociażby grupa KPN, która dążyła do uzyskania „prawdziwej” niepodległości i wyrwania się spod zwierzchnictwa Związku Radzieckiego. Przez lata agenci Służby Bezpieczeństwa werbowali wśród zwykłych obywateli swoich pomocników, od których czasami pod groźbą czy przy użyciu zastraszanie, a nawet przemocy fizycznej, wyciągali cenne informacje, które potem używali, a dane donosicieli zostawiali w kartotekach jako tajnych współpracowników. Istniały również stenogramy rozmów z takimi pomocnikami, niektórzy przecież zgłaszali się dobrowolnie. Po zmianie ustrojowej jednak nie odtajniono akt i teczek SB, przez co spór o to, kto był za władzą ludową, a kto prawdziwym opozycjonistom trwa do dziś, chociażby na przykładzie Lecha Wałęsy, nazywanego agentem Bolkiem.