35. Podnoszenie podatków

Ostatnio przy okazji chęci podniesienia podatków przez rząd Donalda Tuska usłyszałem bardzo trafną i zabawną ripostę mianowicie brzmiała ona mniej więcej w ten sposób, że skoro podniesienie podatku o jeden procent ma pomóc naszej gospodarce to czemu nie podniesiecie podatków o pięćdziesiąt procent? Idealnie trafiona odpowiedź, pokazująca jak właśnie ślepe jest podnoszenie podatków dla gospodarki. Przecież to jest bardzo prosty mechanizm, jeśli podnosi się ceny żywności ludzi jej nie kupią albo kupią mniej albo w najgorszym przypadku zacznie funkcjonować czarny rynek co już w ogóle zdeklasuje gospodarkę, ale zakładając, że jedynie kupią mniej to producenci będą musieli obniżyć produkcje, a więc dokonać zmniejszeń w stosunku do ilości pracowników ci odejdą na bezrobocie i kolejne osoby będą kupowały mniej, w efekcie ceny będą drożały, żeby utrzymać chociażby producentom koszty wytworzenia danego dobra i tak dalej aż do upadku przemysłu i krachu gospodarczego. Bardzo proste i błędne koło, a jednak wciąż niezrozumiałe zarówno dla polskich polityków jak i tych europejskich. Ostatnio pojawiły się informacje i spekulacje jakoby Unia Europejska chciała wprowadzić podatek od… napiwku! Pomysł sam w sobie wydaje się być absurdalny, ale nie dla urzędniczej machiny z Brukseli. Warto też wspomnieć, że ani liberalny rząd PO, ani konserwatywny PiS-u podatków nie obniżył, a jedyne spadek procentu podatku zanotowaliśmy za kadencji… lewicowego SLD. Co też pokazuje jak w Polsce wierne swoim ideałom, a właściwie niewierne są partie polityczne.

RelatedPost