4. Mit smoleński

Dziesiątego każdego miesiąca obchodzone są miesięcznice, a w kwietniu rocznice wydarzenia ze Smoleńska, które nazywane są bardzo różnie od wypadku przez przypadek po zamach. Bardzo duże przywiązanie wagi do tego wydarzenia spowodowało, że narósł wokół tego niemal narodowy mit, gdzie społeczność została podzielona. Przypominając tylko, chodzi o rozbicie samolotu, który na swoim pokładzie miał elitę naszego społeczeństwa, a więc ważnych polityków, generałów, a także przede wszystkim byłego prezydenta oraz obecnego wraz z małżonką. Wersji o tym co spowodowało katastrofę pod Smoleńskiem było kilka, pierwsza to ta, że błąd popełnili piloci, była także mowa o uleganiu presji, jak i pijanym generale na pokładzie w kokpicie pilotów. Mówiono także o złej komunikacji z kontrolerami z wieży Smoleńskiej, o wprowadzeniu w błąd, o sztucznej mgle, a w końcu o słynnej brzozie, która to miała zaważyć o rozmiarze tak tragicznym w skutkach wypadku. Do tego doszły względy polityczne, strona Jarosława Kaczyńskiego oskarżała zarówno ekipę rządzącą, zarówno o zaniedbania po katastrofie, o niedopilnowanie do ujawnienia wszystkich aspektów związanych z wypadkiem na przykład przewiezieniu wraku samolotu do Polski, jak i również o to, że to Donald Tusk i jego świta stoją za zamachem dokonanym na prezydencie Polski. Podobne oskarżenia padały pod adresem Rosjan, którzy to mieli upozorować wypadek, a tak naprawdę sami za nim mieli stać, powód? Zbyt duże zaangażowanie zmarłego prezydenta w sprawy Gruzji, a także jego sama niechęć do Rosjan. Wydaje się to być mało prawdopodobne, ale spora ilość osób w to wierzy. A moim zdaniem to kolejny wypadek, z który spowodowały nasze słabości, braki i niedociągnięcia, które funkcjonują w całym kraju.