49. Wojna nuklearna

Będąca zmorą wielu ludzi, przede wszystkim władców mocarstw globalnych, ale także świetny pomysł na scenariusz dla reżysera na katastroficzny film akcji – to wszystko zawiera się w sformułowaniu o wojnie nuklearnej. Często jesteśmy torpedowani informacjami o zbrojeniach Iranu, który intensywnie pracuje, aby posiadać broń jądrową oraz o Korei Północnej, która taką broń już posiada, ale potrzebuje usprawnień, gdyż obecnie nie może zaatakować ze swojego terytorium dowolnego miejsca na kuli ziemskiej, a przecież to podstawa do skutecznego pierwszego natarcia, aby uniemożliwić atak odwetowy. Tylko czy faktycznie powinniśmy czuć się zagrożeni atakiem nuklearnym? Wydaje się, że ze strony Rosji, choć ciągle groźnej i nieobliczalnej, nic nam nie grozi, chociażby ze względu na ich słabnące możliwości, ale także na brak konfliktu interesów ze Stanami Zjednoczonymi. Zwłaszcza, że kiedy istniała realna obawa o użycie broni atomowej, czyli po drugiej wojnie światowej i później – w czasach zimnowojennych, to do niczego nie doszło, a punktów zapalnych było co najmniej kilkanaście, pełno było wojenek i starć lokalnych, w które zaangażowane były te dwa mocarstwa. Tymczasem jednak Korea wypowiada wojnę Stanom Zjednoczonym, a więc formalnie przechodzi do ataku, nie decydują się jednak w pierwszych dniach tego stanu na bezpośredni atak, nawet nie ruszają na podbój swoich południowych sąsiadów. Iran co prawda jest równie nieobliczalny, ale póki nie nastąpi drastyczny konflikt interesów, a nie jedynie sankcje i embarga handlowe to nie ma obawy, żeby zaczęła się tu wojna nuklearna. Potrzebny jest w obecnych czasach dyplomacji i rozszerzonych stosunków międzynarodowych naprawdę mocnego punktu zapalnego, aby dwa potężne kraje wypowiedziały sobie wojnę.