7. Polityka na stadionach

Przez wiele czas stadiony były oazą, do której polityka nie zaglądała. Były to swego rodzaju enklawy, gdzie po prostu obowiązywały inne zwyczaje i prawa. Czasy się jednak zmieniają, również zmieniają się mentalności nowych pokoleń. Początków polityki należy szukać w odwoływaniu się do ideologii, aczkolwiek rozpoczęto od nawiązań patriotycznych i to jest aktualne do dnia dzisiejszego, lecz coraz częściej stadiony zaczęły utożsamiać się z prawicą. Na początku jedynie ideologicznie, ale w końcu i polityka weszła z butami w życie kibiców. Zaczęło się od wybrania Polski jako gospodarza Euro 2012 od tego czasu rozpoczęto akcje na szeroką skalę, ćwiczenia przed mistrzostwami, liczne represje. Za wszystko to odpowiedzialna została rządowa świta z Donaldem Tuskiem na czele, który odgrażał się, że wyeliminuje „kiboli” ze stadionów, bo stanowią zagrożenie. Taka postawa i działania były zatem formalnym wypowiedzeniem wojny stadionowym bywalcom. Powstało słynne hasło, śpiewane w całej Polsce „Donald matole, twój rząd obalą kibole”, za co również nastąpiły represje, grzywny, zatrzymania. Po finale pucharu Polski, gdzie grały Legia z Lechem, zaczęto rozdawać zakazy wyjazdowe dla grup kibiców oraz zamykać trybuny na mecze u siebie, w odpowiedzi doświadczyliśmy bojkotów meczów, transparenty szydzące z działań premiera i tak dalej. I chociaż działania władz mocno dały się we znaki kibicowskiej scenie to dalej istnieje i ma się dobrze, a walka z kibicami wydaje się być kolejnym tematem zastępczym, pokazują to chociażby policyjne statystyki ukazujące znaczny spadek przestępstw na stadionach.